Rzut okiem
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Rzut 43: Smutny koniec Team Bondi?
Elum, 6 sierpnia 2011

Od premiery L.A. Noire nie mogę oprzeć się wrażeniu, że choć gra Team Bondi jest oczywiście na swój sposób bardzo nowoczesna, to jednocześnie pod wieloma względami jest bliższa korzeniom gatunku, niż jakakolwiek inna gra przygodowa ostatnich dziesięciu lat. Może dlatego, że nowe przygodówki za bardzo starają się być bezpieczne i przewidywalne - elementy takie jak interfejs, oprawa i bohaterowie mają być klasyczne i "w starym stylu". Niestety gdzieś po drodze zniknęła ta szczypta odwagi i spontaniczności, która charakteryzowała gry i ich twórców kilkanaście lat temu. L.A. Noire tych cech nie brakuje. Produkcja gry kosztowała więcej niż wszystkie przygodówki minionej dekady razem wzięte, a mimo to główny bohater nie krzyczy z ekranu - "jestem superfajny i każdy przeciętny miłośnik gatunku może się ze mną utożsamiać". L.A. Noire nie boi się robić wielu rzeczy swojemu, nawet jeśli ostatecznie nie wszystkie pomysły i rozwiązania sprawdziły się w stu procentach, nie wszystko działa w grze tak jak powinno. Wzorem wielu odważnych i zbyt drogich przygodówek sprzed kilkunastu lat, L.A. Noire doprowadziła też na skraj bankructwa swych twórców.

Zaczęło się od pewnej strony internetowej, założonej przez rozgoryczonych byłych pracowników firmy pominiętych w napisach końcowych gry. Niedługo potem na jaw wychodzić zaczęły kolejne rewelacje. Podobno produkcja L.A. Noire trwała o kilka lat za długo, bo Brendan McNamara okazał się beznadziejnym szefem. Co więcej, firma nieuczciwie traktowała swoich pracowników, wykorzystywała ich do granic przyzwoitości. Podobno gra powstawała w dość nerwowej atmosferze. Serwis Games Industry opublikował nawet obszerny artykuł na ten temat, wraz z fragmentami oryginalnej korespondencji mailowej i komentarzami nie pracujących już w Team Bondi osób. Sprawą nieuczciwego traktowania zainteresowała się też organizacja IGDA (International Game Developers Association). Kto by pomyślał.

Podobno McNamara to typ szefa, który niespecjalnie dba o dobre samopoczucie swoich pracowników.

Co będzie dalej? Wiadomo, że współproducent i wydawca L.A. Noire - Rockstar Games - nie chce dłużej współpracować z Team Bondi, która zresztą najprawdopodobniej w niedługim czasie zostanie wchłonięta przez inną australijską firmę, niekoniecznie z branży gier (źródło informacji). Wiadomo też, że zapowiedzianą w drugiej połowie czerwca PeCetową konwersję L.A. Noire przygotowuje filia Rockstar Games - Rockstar Leeds. Na szczęście afera wokół Team Bondi nie miała wpływu na premiery pięciu dodatkowych spraw kryminalnych udostępnionych jako tzw. "downloadable content" (The Naked City, A Slip of the Tongue, Nicholson Electroplating, Reefer Madness i The Consul's Car). O kolejnych dodatkach i/lub grach z serii na razie nic nie wiadomo. Ale ponieważ L.A. Noire zdecydowanie nie jest produkcją niszową, a prawa do tytułu najprawdopodobniej zatrzyma Rockstar, zdziwię się jeśli kontynuacji nie będzie. Oby tylko nie była to kontynuacja w typie Grand Theft Auto.

PS. Na rozluźnienie atmosfery - kolejne, tym razem animowane (w przeciwieństwie do wcześniejszej) parodie gry. Ta pierwsza nieco dłuższa. Za to druga trochę bardziej makabryczna.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.