Rzut okiem - sierpień
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Rzut okiem - sierpień
Elum, sierpień 2014

...czyli kompilacja dezaktualizujących się nowinek mijającego miesiąca. Na deser - przypadkowy link gratis.

[8 SIERPNIA] JENNY LECLUE ZAMIERZA PODETEKTYWOWAĆ

2014 to trudny rok dla nowych przygodówek próbujących zaistnieć na Kickstarterze. Zbyt wiele spośród dotychczasowych kickstarterowych gier, zapowiedzianych wstępnie na rok 2013 lub 2014, ukaże się najwcześniej w roku 2015. Zbyt wiele spośród gier już wydanych rozczarowuje, tym samym zniechęcając do współfinansowania kolejnych, podobnych tytułów...

Z drugiej strony, dla projektów takich jak Jenny LeClue chyba zawsze znajdzie się trochę miejsca. Dlaczego? Bo w swojej kategorii wagowej ta ręcznie rysowana, mała pani detektyw zostawia konkurencję w tyle. Wprawdzie o samej grze na obecnym etapie niewiele jeszcze wiadomo, ale za to jej kickstarterowy zwiastun wprost kipi od pomysłów, bez wątpienia potrafi wyróżnić się w tłumie. W chwili gdy piszę te słowa Jenny LeClue brakuje do szczęścia już tylko parędziesiąt dolarów. Czysta formalność.

[8 SIERPNIA] ACTIVISION PRÓBUJE WSKRZESIĆ SIERRĘ

Pamiętacie Sierrę? Nie, nie chodzi o Forda Sierrę. Jedyna słuszna Sierra skończyła się w 1999 roku, gdy praktycznie z dnia na dzień zlikwidowany został legendarny oddział w Oakhurst w Kalifornii, gdzie powstawały prawie wszystkie "questy" firmy (archiwalny reportaż). To smutne wydarzenie zapamiętane zostało przez branżę jako tzw. "Czarny poniedziałek". W późniejszych latach Sierra wracała jeszcze od czasu do czasu jako tzw. "marka" (w kontekście gier, filmów itp. to modne, nadużywane słowo brzmi trochę obrzydliwie), ale nie miało to już nic wspólnego z Sierrą założoną niegdyś, 35 lat temu, przez Kena i Robertę Williams. Czy wkrótce się to zmieni? Kto wie.

Wygląda na to, że obecny właściciel praw do wszystkiego co jest związane z dawną Sierrą próbuje ją wskrzesić. Na razie na nowej stronie internetowej (naturalnie pod adresem sierra.com) obejrzeć można unowocześniony, efektowny ident firmy (wersja na YouTube). Więcej informacji koncern Activision planuje ujawnić w przyszłym tygodniu, na targach Gamescom. Niepozorny napis "king's quest" schowany w plikach strony (dokładnie w tym miejscu) sugerować może np. nową grę z tej serii. O King's Questach swego czasu poważnie myślała firma Telltale Games. Może Activision rozwinie jej pomysł i "wyprodukuje" King's Questa 9 na wzór quasi-interaktywnej, przereklamowanej serii The Walking Dead? A może, co bardziej prawdopodobne, powstanie casualowa gra facebookowa lub kolejny niepotrzebny remake? Redakcja wprost nie może się doczekać! Nawiasem mówiąc, chyba w takim układzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby pod szyldem Sierra ukazał się tęczowy remake Gabriela Knighta?

[8 SIERPNIA] GRABOWSKI BOHATEREM GRY PRZYGODOWEJ

Przygodówka o swojsko brzmiącym tytule Duke Grabowski, Mighty Swashbuckler to nowy, kickstarterowy projekt Billa Tillera. Tak, tego samego Billa Tillera, który przez lata próbował dokończyć sequel AVS (A Vampyre Story 2: A Bat's Tale), później prequel AVS (A Vampyre Story: Year One), ostatnio pomagał przy nie mniej nieukończonej The Perils of Man, a w międzyczasie zaangażował się w prace nad niepewną kontynuacją Kaptain Brawe. Chyba każdy na miejscu Billa już dawno by się do gatunku zniechęcił. Ten facet naprawdę musi kochać przygodówki.

Kolejny Kickstarter? Cóż, zebranie wymaganych 40 tys. dolarów na Grabowskiego może być trochę ryzykowne. Na pewno nie pomaga fakt, że drugi Kickstarter Kaptain Brawe (w maju/czerwcu był pierwszy) kończy się dopiero za miesiąc. Równoległe projekty kickstarterowe to chyba kiepski pomysł, tym bardziej jeśli są do siebie bliźniaczo podobne. Czym Grabowski różni się od Kaptain Brawe? Na pierwszy rzut oka paroma drobnymi detalami. Grabowski wygląda jak krzyżówka Kaptain Brawe z równie przeciętną Ghost Pirates of Vooju Island. Z kolei studio Venture Moon Industries to prawie Autumn Moon Entertainment. Nawet Gene Mocsy jest ten sam.

[13 SIERPNIA] TRZECIA SYBERIA NA PIERWSZYCH ZDJĘCIACH

Pięć lat to kawał czasu. W ciągu pięciu lat można założyć rodzinę, dwa razy zagłosować na ulubionego prezydenta lub obejrzeć większość odcinków "Mody na sukces". Pięć lat temu firma Microids zapowiedziała chęć wyprodukowania i wydania trzeciej części Syberii. Dokładnie rok temu zapewniała, że produkcja gry nie została wstrzymana. Bardziej namacalne dowody zaprezentowała jednak dopiero dzisiaj. Dwa premierowe screenshoty z Syberii 3 opublikowane zostały m.in. na jej stronie oficjalnej. Wyglądają bardzo syberyjsko.

[27 SIERPNIA] THE JOURNEY DOWN - CZĘŚĆ DRUGA (JUŻ) JEST

The Journey Down, choć doczekała się dopiero drugiego rozdziału/epizodu (z planowanych trzech), ma już za sobą kawał wyboistej drogi. Pomysł na tą szwedzką przygodówkę, osadzoną w świecie ani trochę Szwecji nie przypominającym, narodził się około 2006 roku. Część pierwsza - zatytułowana Over The Edge - ukazała się pierwotnie w sierpniu 2010 roku w wersji freeware. Dwa lata później - w połowie roku 2012 - premiery doczekała się jej edycja komercyjna, uzupełniona o głosy postaci, rozbudowana o dodatkowe lokacje, a przede wszystkim zremasterowana do zauważalnie wyższej rozdzielczości.

The Journey Down: Into The Mist (lub, po prostu - Chapter Two) to dalszy ciąg przygód Bwany i Kito w świecie, który nadal Szwecji nie przypomina nawet odrobinę. Od przedwczoraj PeCetowcy mogą zaopatrzyć się w Chapter Two (oraz Chapter One prawie gratis) za pośrednictwem Steama. Ci z kolei, którzy za PeCetami nie przepadają (PeCetowca wal z gumowca!) powinni zainteresować się wersją gry dystrybuowaną przez App Store.

[31 SIERPNIA] CAMPO SANTO (KTO?) POKAZUJE FIREWATCH (CO?)

Lubię Campo Santo. Choć ten kalifornijski zespół nie wydał jeszcze ani jednej gry, mam wrażenie, jakbym znał ich od lat. Może bierze się to stąd, że jednym z założycieli/kierowników/prezesów/dyrektorów/penisów (nie znam szczegółów) studia Campo Santo jest Jake Rodkin - dziś jegomość w coraz bardziej średnim, około trzydziestoparoletnim wieku, który niegdyś był istotnym ogniwem co najmniej trzech ważnych stron/serwisów zahaczających o tematykę gier przygodowych (AdventureGamers, Mixnmojo oraz niezależna, internetowa stolica Sama i Maxa).

Na innych stronach przeczytacie pewnie, że Campo Santo to studio założone przez ludzi, którzy wcześniej pracowali w firmach takich jak Telltale Games, Double Fine, LucasFilm, Studio Ghibli i współtworzyli gry/serie takie jak The Walking Dead, Tales of Monkey Island, The Cave, Gone Home. I bardzo dobrze, bo to wszystko prawda...

Och, zapomniałbym o najważniejszym. Debiutancka gra Campo Santo - zaanonsowana wiosną br. Firewatch - wczoraj doczekała się pierwszych zdjęć oraz pierwszego zwiastunu. Więcej materiałów wideo - na kanale gry na YouTube.

PRZYPADKOWY LINK GRATIS

Większość uczestników tej imprezy, zorganizowanej z okazji premiery Bow Street Runner, była pewnie nieco zagubiona (Gdzie ja właściwie jestem? Czy "przygodówka" to jakaś rzadka odmiana kapusty? Nie gram w gry komputerowe, ale rozdają darmowe drinki...). Nie zmienia to jednak faktu, że niewiele gier przygodowych może pochwalić się premierą przygotowaną z takim rozmachem. Tym bardziej, kiedy jest to gra freeware.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.