Rzut okiem #121
Okiem Przygodoskopu - wrzesień
Elum, 30 września 2021

Dema przygodówek to na Przygodoskopie nic nowego. Przez lata zgromadziliśmy przede wszystkim wiele tych starszych i trudniej dostępnych, które w momencie premiery były zbyt ciężkie na internet, więc zachowały się tylko na przypadkowych płytach CD, czasem w dość ograniczonej liczbie egzemplarzy. Jak choćby dodane jesienią ubiegłego roku demo The Dame Was Loaded, które według oficjalnych informacji od twórców wylądowało na płycie CD zaledwie jeden raz. Wszystkie inne czasopisma jako demo udostępniały nieinteraktywny trailer.

INTERAKTYWNY PODGLĄD ZORK NEMESIS

Mniejsze, kompaktowe demo Zork Nemesis: The Forbidden Lands, okrojone z większości animacji i sekwencji FMV, było w swoim czasie na tyle powszechne, że zostało nawet zaimplementowane w ScummVM, z którym gra jest kompatybilna od 2015 roku. A co z demem większym?

Drugie demo Zork Nemesis ani razu nie pojawiło się jako dodatek do czasopisma, było sprzedawane wyłącznie drogą wysyłkową. Ze względu na niewielką popularność (i zapewne jeszcze mniejszą ilość zachowanych kopii), płyta z tą wersją jeszcze nigdy nie była dostępna on-line. Innymi słowy oto jej internetowy debiut. Takie rzeczy tylko na Przygodoskopie.

Interaktywny podgląd "Wenus z lustrem".

OBSERWOWANE NA HORYZONCIE

Wygląda na to, że obraz "Śmierć trwającego w grzechu" po ponad 400 latach od namalowania w końcu doczeka się komputerowej adaptacji. Przygodówka pod tym samym tytułem zakończyć ma tryptyk Joe Richardsona, w ramach którego ukazały się już "Cztery sprawy ostateczne" (Four Last Things) i "Droga krzyżowa" lub "Procesja na Kalwarię" (The Procession to Calvary). XVI-wieczni fani niestety już tego nie dożyli. Jednak ich teraźniejsi potomkowie też niech na razie wstrzymają konie. Oto bowiem oficjalna data premiery Death of the Reprobate wyznaczona została na... "mniej więcej wkrótce".

Beyond The Edge Of Owlsgard to, podobnie jak Death of the Reprobate, projekt właściwie jednoosobowy. Przy czym tu wstępny termin premiery wyznaczony został bardziej konkretnie, z niemiecką precyzją, na czerwiec 2022 roku.

Gdy dwa lata temu dodawałem do przygodoskopowej encyklopedii pierwsze screeny z gry, można było o niej powiedzieć tylko tyle, że przypomina FoxTail. Dziś wiadomo nieco więcej. Przede wszystkim, że główny bohater ma na imię Finn i jest... kozłem sarny (nie mylić z kozią babą). I że będzie musiał ocalić rodzinne stado oraz przy okazji innych mieszkańców leśnego królestwa przed nadciągającymi z mroku stalowymi potworami.

Wciąż niewiele wiadomo o Koru. I OU. Ta pierwsza należeć ma do podgatunku przygodówek... ogrodniczych (coś jak skrzyżowanie Mutazione z Botaniculą?), a autorzy najprawdopodobniej jeszcze w tym roku wystartują z kickstarterem. Za to OU jest już prawie gotowa na premierę przed końcem roku, ale twórcy niechętnie dzielą się szczegółami na jej temat. Jest grą japońską, więc w najgorszym wypadku spodziewać można się cech jRPG. Oby nie więcej niż w produkcjach Freebird Games.

WYBRANE PREMIERY WRZEŚNIA

Impostor Factory to kolejna przygodówka przebrana za retro jRPG od twórców m.in. To the Moon, A Bird Story i Finding Paradise. Gra zapewne spodoba się fanom serii, których zdaje się w Polsce nie brakowało. A może zachęci też do sięgnięcia po podobną gatunkowo Fallow, którą przeoczyłem opracowując sierpniowy rzut okiem.

Widok z lotu ptaka upodobali sobie również twórcy Hercule Poirot: The First Cases. Szkoda, że pierwsze sprawy sprawiają wrażenie raczej casualowych. I jeszcze ten niepotrzebnie odmłodzony Poirot. Najwidoczniej pozazdrościł Sherlockowi Holmesowi, który w swojej najnowszej przygodówce - przewrotnie zatytułowanej Chapter One - rozgrywającej się tym razem z dala od Londynu, także ma odmłodnieć nie do poznania. Obawiam się, że jeżeli ten trend się utrzyma, wówczas doczekamy przygodówki, w której Poirot i Holmes spotkają się w przedszkolu. Trafią do jednej grupy z niejakim Kubusiem - rozpruwaczem pluszaków. Będą niczym mały Bugs i spółka w Tiny Toon Adventures.

Młodzi bohaterowie to również domena interaktywnej telenoweli Life is Strange. W najnowszym sezonie - zatytułowanym True Colors - gracz ponownie wciela się w nastolatkę obdarzoną zdolnościami paranormalnymi. Za to tym razem w inną. Przygodówką w podobnym klimacie, lecz z nieco dojrzalszymi bohaterami, wydaje się Lake. Czterdziestoparoletnia bohaterka Lake robi sobie przerwę od tzw. kariery w korpo i wraca do rodzinnej miejscowości, gdzie będzie pracować jako listonoszka. Na razie w zastępstwie taty.

Jeszcze poważniej, przynajmniej na pierwszy rzut oka, prezentuje się The Plane Effect, czyli opowieść o nieszczęśniku, który nie rzucił pracy w korpo i teraz ma za swoje - na skutek kosmicznej anomalii nie może wrócić z biura do domu. Pomysł nie najgorszy. Szkoda tylko, że gra jest tak toporną kalką Mosaic. Tam bohater musiał dojść z domu do pracy, co było zdecydowanie bardziej przygnębiające. I o wiele ciekawiej zrealizowane. Po zapoznaniu się z prologiem The Plane Effect nie mam najmniejszych wątpliwości, że Mosaic jest grą pod każdym względem lepszą.

Wydana bez rozgłosu Warp Frontier, choć fabularnie całkiem futurystyczna, pod innymi względami jest raczej konserwatywna. Niewiele już obecnie ukazuje się przygodówek z prerenderowanymi, statycznymi lokacjami - stylu najbardziej popularnym w dekadzie 2000-2010. Warp Frontier stara się przyciągnąć również ścieżką dźwiękową Thomasa Regina (tego samego, który skomponował muzykę m.in. do Snakes of Avalon i Stargaze) oraz dialogami... z australijskim akcentem. I oczywiście tradycyjnymi zagadkami ekwipunkowymi.

Na koniec wrześniowych premier A Juggler's Tale, czyli jedna z gier łączących elementy przygodówki z platformówką. Polegająca na eksplorowaniu scrollowanych zazwyczaj w prawo lokacji oraz walce... z przeciwnościami, rzecz jasna. A Juggler's Tale ma jeszcze pewien haczyk... a raczej linki. Tak, tym razem odwiedzamy świat tradycyjnych marionetek. Sterowanych nie za pomocą myszki jak bohaterowie przygodówek point and click, ani włóczki jak wełniany włóczykij z Unravel. Lecz zawieszonych na sięgających ku niebu linkach. Ponieważ marionetki zazwyczaj są nieme, poczynania tej poruszanej przez gracza na bieżąco komentuje lektor/narrator. Narrator w niedostępnym już na Steamie i oficjalnej stronie wczesnym demie (wersja zarchiwizowana) nawet podśpiewywał sobie przewodni motyw muzyczny w tle ekranu głównego. Mam nadzieję, że nowy narrator w wersji finalnej z tego sympatycznego detalu nie zrezygnował.

NETFLIX PRZEJMUJE NIGHT SHOOL STUDIO

Nie jestem wiernym fanem produkcji Netflixa, ale od odcinka Black Mirror pt. Bandersnatch wierzę w ich potencjał do robienia naprawdę ciekawych rzeczy około przygodówkowych. Ogłoszone przedwczoraj przejęcie zespołu specjalizującego się w grach eksploracyjno-narracyjno-przygodowych potwierdza, że podążają we właściwym kierunku. Trzymam też kciuki za samego Mike'a Verdu, który od paru miesięcy odpowiada w Netflixie za dział gier komputerowych. Tak, tego Mike'a Verdu, który w 1989 roku wraz z Bobem Batesem założył Legend Entertainment i kierował firmą w czasach jej świetności, aż do końca lat dziewięćdziesiątych. W międzyczasie własnoręcznie pisząc scenariusz i samodzielnie projektując Mission Critical.


Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.