Kącik Amatora - Being Henry
Strona główna

Encyklopedia
Zapowiedzi
Recenzje
Solucje
Ciekawostki
Screeny
Grafiki
Zdjęcia
Filmy
Dema

FORUM

Kącik amatora
Kulisy produkcji
Plan wydawniczy
Rzut okiem
Czytelnia
Redakcja

Ścinki
The Inventory Polska
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Being Henry
Elum, 7 grudnia 2016

Autorzy: The Brooklyn Brothers, Less Rain     Premiera: 2011

Być Henrym. Niełatwa sprawa. Zwłaszcza, gdy jest się Henrym bardzo zwyczajnym. Nie tak wpływowym/wybitnym/pięknym jak Henry Ford/Henryk Sienkiewicz/Enrique Iglesias (niepotrzebne skreślić). Zwyczajny Henry nie narzuca się i nie rzuca w oczy. Prowadzi swoje zwyczajne życie, zajmuje zwyczajnymi sprawami. I codziennie podejmuje decyzje.


Being Henry ukazuje z grubsza jeden dzień z życia tytułowego bohatera. Wbrew pozorom nie będzie to dzień zwyczajny. Biedny Henry co krok stawać będzie przed wyborami wywracającymi jego uporządkowany świat do góry nogami. Co istotne, często wybór, który na pierwszy rzut oka mógłby wydać się atrakcyjny, okaże się tym komplikującym losy bohatera jeszcze bardziej. A skończyć może on naprawdę bardzo różnie. Nawet na imprezie urodzinowej babci.

Being Henry gatunkowo najbliższy jest filmom interaktywnym. Eksploracji w zasadzie tu nie ma, zagadek tym bardziej. W pewnej scenie można wprawdzie wybrać jeden z dostępnych w zasięgu ekranu przedmiotów, ale to chyba trochę za mało na klasyczną przygodówkę. Za to sposób poruszania się bohatera jest niemal żywcem wyjęty z trzecioosobowych przygodówek FMV. W ujęciach pomiędzy kolejnymi scenami staje na baczność i posłusznie czeka na komendę. Gdy wybierzemy kierunek w jakim ma się udać, rusza spacerowym krokiem po predefiniowanej ścieżce.

Największą wadą Henry'ego jest to, że w gruncie rzeczy to tylko... reklama. Being Henry zrealizowany został w ramach kampanii reklamowej Range Rovera (model Evoque, produkowany od 2011 roku), o czym przypomina bardzo reklamowe zakończenie. Z tego też powodu oryginalna strona internetowa już od dawna nie jest dostępna (cóż, cykl życia reklam jest zazwyczaj krótki). I najprawdopodobniej Henry już na zawsze zniknąłby z internetu, gdyby nie jeden z twórców, który postanowił udostępnić kompletną kopię (wraz z profesjonalnym zwiastunem) na swojej prywatnej stronie. Szkoda, że i ona najpewniej prędzej czy później przepadnie w wirtualnej czasoprzestrzeni. Ech, internet.






Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.