Kącik Amatora - The Unprintable Magenta
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


The Unprintable Magenta
Elum, 24 czerwca 2017

Autor: Maciek "Fitz" Fitzner     Premiera: listopad 2015

Na dobrych superbohaterów zawsze będzie popyt. Dopóki w ciemnych zaułkach metropolii czaić się będą złoczyńcy, a w pięknych okolicznościach przyrody krwiożercze kombajny. Dopóki przebiegli reptilianie będą próbowali przejąć władzę nad światem... dopóty obdarzeni supermocami nadludzie tacy jak Superman, Spiderman, Flash Gordon czy David Hasselhoff będą mieli pełne ręce roboty.

Wśród nich również i ona. Na pierwszy rzut oka nieco, jak na superbohaterkę, niepozorna. Nie ma ani powiewającej peleryny, jak Batman. Ani ogona, jak waran z Komodo. Nie jest nawet zielona, jak Hulk. Jej znakiem rozpoznawczym jest różowa madżentowa sukienka i równie madżentowe... klapki. Ich niepokojące "klikanie" (przypominające kląskanie nadlatującego nietoperza) ostrzega, by lepiej nie wchodzić jej w drogę. Bo wszystko, czego dotknie, staje się... madżentowe. Przerażająca perspektywa.

Kolory to bardzo ważny aspekt The Unprintable Magenta. Tym ważniejszy, że jest ich dokładnie 16, więc brak któregokolwiek od razu rzucałby się w oczy. Jednak charakteru dodaje jej przede wszystkim specyficzne połączenie - niewielkiej liczby kolorów ze stosunkowo wysoką rozdzielczością 800x600 pikseli, dzięki której Magenta jest jeszcze bardziej ostra i drapieżna. Tak niecodziennego trybu graficznego nie używała chyba żadna inna przygodówka. Zapewne dlatego akcja Magenty rozgrywa się w nocy.

Noc to, rzecz jasna, idealna pora dnia na walkę ze złem. Jest to przecież środowisko naturalne wszelkich złoczyńców. Przy czym madżentowa (super)bohaterka nie tylko z nimi ma do czynienia. Bywa, że na jej drodze stają też mniej lub bardziej przypadkowi przechodnie. Aby przejść do kolejnej lokacji (tudzież poderwać się do kolejnego lotu), z każdym z nich musi przeprowadzić wyczerpującą rozmowę. Gra opiera się przede wszystkim na zabawnych dialogach, nawiązujących nie tylko, wbrew pozorom, do przygód znanych superbohaterów.

Co istotne, wybór opcji dialogowej ma znaczenie. Klikanie w pierwszą z brzegu to kiepski pomysł, bo niewłaściwa riposta może skończyć się dla bohaterki śmiercią... lub czymś znacznie gorszym (grę można skończyć przedwcześnie na wiele wymyślnych sposobów). Innymi słowy, tzw. rozgrywka w większości przypomina pojedynki na słowa w The Secret/Curse of Monkey Island. Całość może się też kojarzyć np. z McPixelem. Magenta praktycznie nie ma łamigłówek czy zagadek polegających na używaniu czegokolwiek na czymkolwiek. Co jest logiczne, w madżentowej sukience nie ma przecież miejsca na obszerną kieszeń, w której można by trzymać cenne ponderabilia. Trafiają się za to pojedyncze zadania "zręcznościowe". I tak ma być. Przygodówka o superbohaterach bez choćby jednej bohaterskiej sceny akcji nie miałaby sensu.

Czy The Unprintable Magenta ma jakieś słabsze strony? Przede wszystkim, na tle niezwykle kolorowych postaci, główny złoczyńca wydaje się nieco... bezbarwny. Po drugie - superbohaterka w klapkach!? No bez żartów. Od razu widać, że różowa nie dostała roli dzięki talentowi, tylko po znajomości. Pamiętacie Nelly Cootalot, tę nie mającą pojęcia o obyczajach piratów, która zagrała w grze o piratach?* Ona też zagrała wyłącznie dlatego, że jest narzeczoną reżysera.

Niniejszy krawężnik z wąsem jest trochę jak niejaki Hollywood.

* podobno o rolę w Nelly Cootalot: Spoonbeaks Ahoy! starały się też Laura Bow i Adrienne z Phantasmagorii

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.