Kącik amatora - Kid A Mnesia Exhibition
Kid A Mnesia Exhibition
Elum, 18 grudnia 2021

Autorzy: Arbitrarily Good Productions, [namethemachine]     Premiera: listopad 2021     Wersja PL: napisy     Zobacz też: teaser

Dawno już nie mieliśmy przygodówki muzycznej z prawdziwego zdarzenia. Takiej, w której ważną rolę odgrywa nie tyle sama muzyka, co raczej jej wykonawcy. Niegdyś ekspertem od tego rodzaju eksperymentów była awangardowa grupa The Residents, której udało się wydać aż dwie growe adaptacje swojej twórczości - Freak Show oraz Bad Day on the Midway (wraz z towarzyszącą płytą "Have a Bad Day"). W podobnym tonie zrealizowane były m.in. Adventures of the Smart Patrol z muzyką i członkami Devo, Queensryche's Promised Land czy Alice in Chains: The Journey. O istnieniu tej ostatniej prawie zapomniał już nawet internet. Po części pewnie dlatego, że wydana została bez rozgłosu w wyjątkowo tragicznym momencie. Nie tylko dla przygodówek (bo w niesławnym 1999 roku), ale przede wszystkim dla samego zespołu (w latach zawieszenia działalności; niedługo przed śmiercią wokalisty bardzo już wtedy wyniszczonego przez narkotyki).

Dwie dekady później przyszła pora na Kid A Mnesię czyli spacer po wirtualnym świecie według zespołu Radiohead. Albo raczej, jak podpowiada pełny tytuł, wirtualną wystawę poświęconą wydanym pierwotnie przed dwudziestu laty płytom "Kid A" i "Amnesiac". Większość czających się na każdym kroku nawiązań do historii Radiohead odkryją pewnie tylko wierni fani. Mnie musi wystarczyć, że wsłuchując się w ścieżkę dźwiękową rozpoznałem zapętlone "In Limbo" (z płyty "Kid A") i "Pyramid Song" (z "Amnesiac"). Naturalnie Kid A Mnesia skonstruowana została w taki sposób, by przyciągnąć i zainteresować tematem również początkujących fanów. Naprawdę się pod tym względem stara. Każda lokacja, którą po drodze odwiedzamy, to mała perełka. Ciężki, betonowy brutalizm kontrastuje z konstrukcjami dosłownie zawieszonymi w przestrzeni, zbudowanymi z... informacji, np. ulotnych kartek, stron z gazet. Gdzieniegdzie natknąć można się na pomieszczenia pełne niedzisiejszej elektroniki (trochę jak w Transference). W tym ekrany odtwarzające materiały z archiwów zespołu, którymi interesują się także wzbudzające niepokój, ale pokojowo nastawione humanoidalne postacie - jakby ulepione z plasteliny lub papieru. Jak przystało na przygodówkę eksploracyjną, w której zagadki stanowią drugorzędną rolę, interakcja z otoczeniem ogranicza się do minimum. Ale ma to przecież uzasadnienie w fabule. W końcu wystawy zazwyczaj zwiedza się bez dotykania.

O zrealizowaniu Kid A Mnesii w wirtualnej rzeczywistości ostatecznie przesądził ubiegłoroczny lockdown crownwirusowy. Podobno początkowo planowana była wędrująca po świecie bardziej tradycyjna wystawa, instalacja artystyczna. Pewnie stąd pomysł na porozmieszczane przy wejściach do kolejnych lokacji kody QR udostępniające mapę wystawy, ale też... odsyłające do oficjalnego sklepu zespołu. Ot, nieśmiała zachęta by wesprzeć autorów gry. Całkiem złożonej, jak na produkcję darmową. Początkowo chyba spodziewałem się czegoś skromniejszego. Po przejściu Kid A Mnesii jestem przekonany, że gdyby wciąż istniała firma Inscape, bez wahania nawiązałaby współpracę z zespołem Radiohead. Chętnie zagrałbym w kontynuację osadzoną w świecie ich kolejnej płyty, obowiązkowo z lokacją stworzoną na wzór "There, There".


Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.