Kącik amatora - The Witch's Lullaby
The Witch's Lullaby
Elum, 29 czerwca 2022

Autor: Jan "Honza" Vavra     Premiera: czerwiec 2022

Słynąca z najdorodniejszych grzybów osada Fungham (Grzybowice?) z dnia na dzień dosłownie przepadła z map i szlaków handlowych. Nikt nie wie dlaczego. Jakby tego było mało, w tym samym czasie zapadł się pod ziemię dziewięcioletni syneczek miejscowego rolnika i jego uroczej, acz powściągliwej, małżonki. Co więcej, zrozpaczeni rodzice muszą robić dobrą minę do złej gry, gdyż po okolicy grasuje straszna wiedźma, która w okamgnieniu dopadnie każdego, kto dopuści się nagatywnych myśli. Na pomoc najbliższego króla nie ma co liczyć, bo to kawał świni. Dosłownie.

W tym momencie do akcji wkracza on. Niepozorny bohater, który z braku ciekawszych zajęć postanowił odwiedzić Fungham i z grubsza porozwiązywać problemy mieszkańców. Zapewne spodziewał się, że zajmie mu to najwyżej kwadrans. Tymczasem The Witch's Lullaby jest zaskakująco obszerna, jak na przygodówkę zrobioną na coroczny konkurs Adventure Jam. Zmieściło się w niej kilka niezbyt trudnych zagadek, z których najbardziej spodobały mi się... te świńskie. Z postaci, zostały mi w pamięci zwłaszcza żyjące w gęstwinie gnomy. Mali szachraje. Zamiast inwestować w akacje, jak przyzwoite leśne ludki, zarabiają na nieuczciwie pozyskanych, używanych skarpetach (bez szortów, raczej długoterminowo).

Szkoda, że pięknie namalowane lokacje nie najlepiej komponują się z niską rozdzielczością. Brakuje im ostrości; chyba nie pomaga tu pastelowa kolorystyka? Równie niewyraźnie wygląda bohater. Co nie jest, miejmy nadzieję, objawem żadnej choroby, skonsumowania niejadalnych grzybków. W tle wybrzmiewa bezbłędna, świetnie dobrana muzyka. Wywołuje pozytywne skojarzenia, dzięki czemu nie trzeba obawiać się grasującej wiedźmy. Ale ma w sobie też pewną dozę melancholii. Pasuje, gdy gra pomiędzy żartami wspomina o rzeczach poważnych. Jak to, że z kłótni rodziców nigdy nie wynika nic dobrego.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.