Kącik amatora - Gravity Bone
Strona główna

Encyklopedia
Zapowiedzi
Recenzje
Solucje
Ciekawostki
Screeny
Grafiki
Zdjęcia
Filmy
Dema

FORUM

Kącik amatora
Kulisy produkcji
Plan wydawniczy
Rzut okiem
Czytelnia
Redakcja

Ścinki
The Inventory Polska
Gravity Bone
Elum, 22 lipca 2010

Autorzy: Blendo Games     Premiera: 2008

Gravity Bone (seksowny link do pliku) jest jak granie w szachy figurami wyrzeźbionymi z sernika na szachownicy zrobionej z kiszonej kapusty. To kilkanaście minut absurdu... na najwyższym poziomie. Gra ukazuje urywek z życia pewnego tajnego agenta. Nie wiemy o nim nic. Bez słowa wyjaśnienia rzuceni jesteśmy na głęboką wodę.

Naszego bohatera czekają dwie rutynowe misje, które w sumie zajmują nie więcej niż pół godziny gry. Bardzo intensywnej. W Gravity Bone cały czas coś się dzieje. Szokują niecodzienne pomysły i nagłe zwroty akcji. Jednocześnie, przy całym tym chaosie, gra sprawia wrażenie spójnej, konsekwentnej, starannie przemyślanej. I choć trudno nazwać ją klasyczną przygodówką, to równie ciężko wrzucić ją do jednej szufladki z grami akcji.

Misje polegają przede wszystkim na eksploracji dostępnego terenu i wykonywaniu prostych zadań. Bohaterem poruszamy podobnie jak w grach z gatunku FPS. Nieprzypadkowo. Gravity Bone powstała na silniku... Quake'a II (sic!). Fantastyczne jest to, że autor nawet nie próbował walczyć z ograniczeniami archaicznego engine'u. Wszystkie postacie w Gravity Bone mają więc po prostu kwadratowe (lub raczej - sześcienne) głowy. W połączeniu z nieziemskimi głosami (podobne do głosów Marsjan z filmu "Marsjanie atakują") i egzotyczną muzyką (wydaje mi się, że słyszałem podobną w filmie "Brazil") daje to grę stylową, zaskakującą, ale przede wszystkim niepokojącą. Jak słuchanie piosenek Ryszarda Rynkowskiego od tyłu. Lub sałatka śledziowa w sosie czekoladowo-musztardowym. Z odrobiną cynamonu.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.