Kącik Amatora - Dead Cyborg: Episode 1
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Dead Cyborg: Episode 1
Elum, 12 sieprnia 2011

Autor: Endre "Endi" Barath     Premiera: lipiec 2011

Postapokaliptyczny świat i samotny bohater, który budząc się po latach spędzonych w stanie hibernacji nie pamięta kim jest. Brzmi jak scenariusz większości filmów ze Stevenem Seagalem. Ale Dead Cyborg: Episode 1 to coś więcej. To dokładnie pierwsza przygodówka, która wygląda jednocześnie jak gra akcji z gatunku FPS i... klasyczna tekstówka.

Bohater pierwszego epizodu Dead Cyborg znalazł się w świecie wyniszczonym przez okrutną wojnę. Ludzkość prawdopodobnie dawno temu wyginęła. Planetę pokrywa warstwa toksycznego pyłu, skażenie uniemożliwia rozwój jakiegokolwiek życia na powierzchni. Ale wewnątrz opuszczonej, bliżej niezidentyfikowanej bazy nie jest wcale lepiej. Odpady promieniotwórcze i inne pozostawione bez zabezpieczenia chemikalia spowodowały, że ostatnimi "żywymi" istotami jakie można tu znaleźć są korodujące, nie całkiem już sprawne roboty, bezmyślnie wykonujące powierzone im niegdyś zadania. Nie zdają sobie sprawy, że ich praca nie jest już nikomu potrzebna.

Choć fabuła nie jest największym atutem Dead Cyborg, nie należy jej bagatelizować. Potrafi być naprawdę mroczna i przygnębiająca. Przerażające "wspomnienia" zapisane w rozrzuconych na terenie bazy holosześcianach (zielonych holograficznych kostkach) kontrastują z pociesznym wyglądem i zachowaniem robotów, jakby żywcem wyjętych z Machinarium. Co istotne, Dead Cyborg nie stara się być survival-horrorem, nie kopiuje pomysłów popularnej w ostatnich latach serii Penumbra i podobnej Amnesii od Frictional Games. Główny bohater nie potrafi nawet skakać, a jego ruchami sterujemy w dość niewygodny sposób, przy pomocy klawiatury.

Wspomniane wcześniej podobieństwo do tekstówek wynika z charakterystycznego stylu (i sposobu wyświetlania) dialogów. Dead Cyborg zwraca się do gracza w taki sposób jak robiły to gry sprzed trzydziestu lat ("You are standing in an open field west of a white house, with a boarded front door."). Za to oprawa graficzna jest bez wątpienia współczesna. Bardzo współczesna. Gra prezentuje się zaskakująco dobrze jak na przygodówkę freeware. Poszczególne lokacje wyglądają lepiej niż sceny prerenderowane w wielu nowych przygodówkach komercyjnych! W dodatku Dead Cyborg nie ma zbyt wygórowanych wymagań sprzętowych (kilkuletni komputer powinien sobie z nią radzić bez problemu) i waży tylko 30MB. Właściwie jedyną istotną wadą gry jest brak opcji save, co być może zmieni się w drugim, już powstającym epizodzie. Na razie dostęp do każdego poziomu/etapu, z których składa się epizod pierwszy, wymaga wpisania w menu głównym odpowiedniego hasła. Na szczęście poziomy/etapy nie są długie i każdy z nich można bez problemu ukończyć w czasie poniżej godziny. Gdy wiemy co robić - to kwestia najwyżej kilkunastu minut.



Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.